Jak chodzić po górach (2)

Dodano 26/08/2016, w cytat, przez autor

Skoro się już postanowiło jechać w te cudowne Tatry, do czegóż się naprzód wziąć, aby podróż uczynić sobie najprzyjemniejszą? Naturalnie do złożenia lub obmyślenia sobie towarzystwa dobranego, bo to nieraz stanowi podstawę przyjemnych lub nieprzyjemnych wypadków i powodzenia wycieczki. A więc zbierać grono podróżników, rachując, iż połowa nie dotrzyma słowa, bo ten zasłabnie, owemu okoliczności nieprzewidziane przeszkodzą, tego interesa gdzieś indziej powołają, ów znowu pojedzie, ale na przyszły rok i. t. d. tak, że w przedzień odjazdu jeszcze nie można być pewnym wszystkich.

Walery Eljasz, Ilustrowany Przewodnik do Tatr, Pienin i Szczawnic, Masterlab (wg wydania z 1870 roku)

PS.
Cytuję i dalej:

Najpożądańszem do wycieczek górskich jest towarzystwo złożone z osób wesołych i wytrwałych bez wygórowanych żądań rzeczy niepodobnych w naszych górach bez wszelkiego komfortu cywilizacji nowoczesnej. Wszelkie przykrości górskich wycieczek np. zmoknienie do suchej nitki, improwizowany z potrzeby nocleg pod gołem niebem, zaradzenie przeciw zimnu nagle czasem zaskakującemu, to wszystko humor i dowcip zdoła poskromić, śmiechem i żartem zaprawione w uciechę zamienić.

 

Jak chodzić po górach

Dodano 25/07/2016, w Bez kategorii, przez autor

Wybierać się w góry należy po turystycznemu, a więc w stosownem, obliczonem na częste zmiany powietrza, odzieniu, a przedewszystkiem w mocnem obuwiu, choćby szło jedynie o krótsze przechadzki. Kto wyrusza na dłuższą wycieczkę szczytową, powinien mieć obuwie nietylko mocne i nieprzemakalne ale podbite gwoździami, nadto conajmniej jednodniowy prowiant w plecaku, przy dłuższych turach w głębi gór lepiej go mieć na 2-3 dni w zapasie, nadto tylko drobne pieniądze oraz tytoń dla pasterzy dla wymiany go na nabiał i opłacenie drobnych usług.

Chodzenie po górach ułatwiają kolorowe znaki orientacyjne, podawane dla poszczególnych szlaków na tablicach przy st.kol. System znakowania P.T.T. polega na tem, że szlak główny malowany jest farbą czerwoną na białem tle, szlaki poboczne kolorem dowolny, również na tle białem. Początek szlaków wskazują wspomniane tablice na st. kol., względnie w innych punktach wyjścia.

Trudności terenu są następujące: łatwość pobłądzenia w rozległych lasach, poprzecinanych gęsto ślepemi drogami zrębowemi, labiryntami podchodów myśliwskich, wreszcie drogami wojennymi, następnie przechodzenie gąszczy plączącej się po nogach kosodrzewiny, wreszcie w Gorganach poruszanie się po chwiejnych złomiskach, powodujących łatwo utratę równowagi. Dużą wygodę, zwłaszcza na „gorganach”, stanowi używanie długiego kija pasterskiego zamiast zwykłej laski.

Przewodnik po Polsce. Tom II. Polska południowo-wschodnia, red. Stanisław Lenartowicz, reprint wg wydania Związku Polskich Towarzystw Turystycznych, Warszawa 1937

 

Walczyć, ale…

Dodano 16/06/2016, w Bez kategorii, przez autor

Musimy walczyć o własną Polskę, o polskiego starostę, żandarma i policjanta, i zdobędziemy to, ale zobaczycie, jak wtedy będzie ciężko. Nie dożyjemy ponownie takiej wolności, takiej swobody i tolerancji, jaką dziś tu posiadamy.

Jan Ptaśnik o Austro-Węgrzech i polskiej autocenzurze, we wspomnieniach Stanisława Kota (za Straty Kultury Polskiej, 1939-1944, praca zbiorowa pod red. A. Ordęgi i T. Terleckiego, t. II, Książnica Polska, Glasgow, 1945, s. 82), za Wstępem autorstwa Janusza Tazbira do zbioru esejów Tadeusza  Boya-Żeleńskiego W perspektywie czasu, Iskry, 2006

PS. Janusz Tazbir podkreślał, że w tym twierdzeniu była złośliwa ironia. I tak też należy je odbierać.

 

Nie zniżać się!

Dodano 13/05/2016, w Bez kategorii, przez autor

Człowiekowi nie wolno uważać, że jeżeli jest zdrowszy od innych, bardziej wykształcony, to ze swej wysokości może zniżyć się do mniej zdolnego, chorego, nie tak bogatego.

Człowiek nie może zniżyć się do człowieka, może jedynie wypełniać swoje powołanie względem słabszych, czy pozornie niepotrzebnych.

Jeśli chcemy uratować znaczenie wyrazu „miłosierdzie” w odniesieniu do człowieka, to stale musimy mieć w stosunku do siebie zastrzeżenie: Czy na drugiego człowieka nie patrzę z wysokości? Czy nie grzeszę tym, że choć jestem zamożny — nie pomagam biednym; choć jestem silniejszy — nie pomagam słabszym?

Ks. Jan Twardowski, Wszystko darowane. Myśli na każdy dzień, wybór Aleksandr Iwanowska, Święty Wojciech, 2015 (myśl z 1981)

 

Iskanie wokalne

Dodano 12/04/2016, w Bez kategorii, przez autor

Istnieje oczywista ciągłość pomiędzy śmiechem a śpiewem. Obie te formy aktywności angażują te same procesy anatomiczne i fizjologiczne: kontrola nad oddechem, ciężka praca dla mięśni klatki piersiowej i przepony, powinny więc stanowić równie skuteczny mechanizm aktywacji endorfin. Śpiew bez słów (nucenie) również wiele łączy ze śmiechem i mową szereg cech: segmentacja, artykulacja, tworzenie fraz i synchroniczność — jest to więc idealna kandydatura na krok pośredni między śmiechem a mową. […] Na tym etapie warto podkreślić czynności fizjologiczne powiązane z muzyką: śpiew (bez słów), taniec i rytmiczny akompaniament (klaskanie, uderzanie w bębny, gra na innych prostych instrumentach muzycznych).

Robin Dunbar, Człowiek. Biografia, tłum. Łukasz Lamża, Copernicus Center Press, 2015

 

Pociecha (dla innych)

Dodano 22/03/2016, w Bez kategorii, przez autor

Oto historie krajów Północy, między innymi Polski, która tak zły czyni użytek ze swej wolności i z prawa obioru królów: rzekłbyś, iż chce pocieszyć sąsiadujące z nią ludy, które straciły i jedno, i drugie.

Charles de Montesquieu, Listy perskie, tłum. Tadeusz Boy-Żeleński, CIL Polska — Kolekcje Sp. z o.o., 2000 (wg wydania KiW, 1951)

 

Zawiść jako motor przesądu

Dodano 20/02/2016, w Bez kategorii, przez autor

Niegdyś wszystkich uczonych oskarżono o magię. Nie dziwię się temu. Każdy powiadał sobie: „Doprowadziłem swoje talenty tak daleko, jak tylko możebne: tymczasem jakiś tam uczeniec ośmiela się być mędrszy ode mnie: musi w ty być jakieś diabelstwo.”

Charles de Montesquieu, Listy perskie, tłum. Tadeusz Boy-Żeleński, CIL Polska — Kolekcje Sp. z o.o., 2000 (wg wydania KiW, 1951)

 

Nie zabierajcie nam inkwizycji!

Dodano 20/01/2016, w Bez kategorii, przez autor

Hiszpanie, którym nie grozi spalenie, są tak przywiązani do Inkwizycji, że doprawdy niedelikatnie byłoby im ją odbierać. Życzyłbym jednak, aby ustanowiono drugą, nie przeciw heretykom, ale przeciw herezjarchom, którzy praktyczkom przypisują tę samą skuteczność co siedmiu sakramentom, którzy ubóstwiają wszystko, co im się zdaje godne czci, i którzy z nadmiaru dewocji ledwie że są chrześcijanami.

Charles de Montesquieu, Listy perskie, tłum. Tadeusz Boy-Żeleński, CIL, 2000

 

Mądrość (Bliskiego) Wschodu

Dodano 20/01/2016, w Bez kategorii, przez autor

Powiedz im: połączcie wasze usiłowania, a ja będę działać z mojej strony, a potem zobaczymy.

Koran, Grupy (Surah az-Zumar), tłumaczenie Jana Murzy Tarak Buczackiego, Masterlab (edycja elektroniczna)

 

Cenzura

Dodano 20/12/2015, w Bez kategorii, przez autor

Wreszcie wieczorem drugiego dnia dziesiątego miesiąca 1855 roku, w okresie Ansei, zaledwie cztery miesiące o tym, jak powstało pięć pierwszych grafik cyklu Stu widoków, nastąpiło trzęsienie ziemi w Edo. Jego siłę szacowano na 7 stopni w skali Richtera. Pod gruzami i w wyniku pożarów zginęło około 10 tysięcy osób. [...]

Przemysł drukarski natychmiast zareagował na katastrofę. Mówiło się, że Sakanaya zbił fortunę na grafikach wydawanych w tym czasie, jeszcze zanim zaangażował się w pierwszy duży projekt, czyli cykl Stu słynnych widoków Edo. Pojedyncze odbitki przedstawiające ostatnie wydarzenia, znane jako kawaraban — prototyp współczesnych gazet — sprzedawały się jak ciepłe bułeczki wśród mieszkańców Edo, którzy chcieli uzyskać informacje o zniszczeniach poszczególnych dzielnic i poznać przyczyny katastrofy — określane jako brak opieki lub złą wolę bóstw. Wiele grafik z tego okresu zawiera także ukryte aluzje polityczne, w ten sposób wydawcy obchodzili cenzurę. O tym jak delikatną kwestią było przedstawianie katastrofy, świadczył los trzytomowej ilustrowanej książki Opowieści o rzeczach widzianych i zasłyszanych w okresie Ansei (Ansei kenmonshi), która ukazała się w czwartym miesiącu 1856 roku. [...] Publikacja od razu stała się bestsellerem, a po miesiącu władze nałożyły duże kary pieniężne na wszystkich biorących udział w produkcji albumu (właściciela drewnianych klocków wygnano nawet z miasta), uznały bowiem, że publikacja jest aktem skierowanym przeciw rodowi Tokugawa, gdyż w złym świetle przedstawiono rząd, który według zasad konfucjanizmu działał zgodnie z naturą.

Melanie Trede, Edo. Widoki miasta. Między poezją wizualną a rzeczywistością wyidealizowaną, tłum. Edyta Tomczyk, w Hiroshige. Sto słynnych widoków Edo, Tashen, 2010

 

  • RSS