Sypiące się odznaczenia

Dodano 12/07/2013, w cytat, historia, przez autor

Pierwsza wiadomość, jaką tam otrzymałem, donosiła mi, że król Jerzy VI odznaczył mnie krzyżem Distinguished Service Cross, a kilku członków załogi odznaczeniem Distinguished Service Medal.
– Trupów nie mamy na okręcie, to nam odznaczenia od naszych władz się nie należą — zawyrokował Gutek.
Nasze władze przełożone rzeczywiście dziwnie podchodziły do odznaczeń załóg. Okręt mógł chodzić cały rok, zatapiać okręty podwodne, zestrzeliwać samoloty, przeprowadzać bezpiecznie setki statków przez ocean, a za swoją działalność nic nie otrzymywał. Ale gdy jakaś przypadkowa bomba upadła koło okrętu i zabiła kilku ludzi z załogi, zaraz sypały się odznaczenia, i to najwyższe.

Bolesław Romanowski Torpeda w celu, FINNA, Gdańsk, 2011

 

6 Responses to Sypiące się odznaczenia

  1. ~Torlin pisze:

    Jedna z moich ulubionych książek z dawnych lat. Mam ją do dzisiaj. Gdzie są takie książki jak „Znaczy kapitan” Olgierda Borchardta.

  2. ~lucretius pisze:

    Nie znam tej książki ani żadnych podobnych ale zapewne „nasze władze” to rząd RP na uchodźstwie. Nie jest dla mnie zupełnie jasne czy odznaczenia „sypały się” na żywych, na umarłych czy też na jednych i drugich. Gdyby chodziło tylko o tych pierwszych (aby dostać medal ktoś inny musi zginąć) byłoby to rzeczywiście dziwne.

    W przypadku brytyjskich odznaczeń wojskowych jest zazwyczaj sprecyzowane czy odznaczenie jest wyłącznie dla żywych czy nie: na przykład najwyższe odznaczenie, Krzyż Królowej Victorii (Victoria Cross – VC), nie było oryginalnie przyznawane pośmiertnie ale zasadę zmieniono w czasie drugiej wojny burskiej, a w czasie pierwszej wojny światowej jedną czwartą wszystkich krzyży „przyznano trupom”. Natomiast w przypadku Krzyża Wojskowego (Military Cross – MC), dopiero w 1979 roku Królowa Elżbieta II zatwierdziła zasadę przyznawania odznaczenia pośmiertnie. W czasie II Wojny Światowej, kapitan Sam Manekshaw (późniejszy marszałek polowy Armii Indyjskiej) został ciężko ranny walcząc z Japończykami w Burmie. Ponieważ wydawało się pewne że Manekshaw nie przeżyje, generał Cowen przypiął mu do piersi swoją własną wstęgę Krzyża Wojskowego, dodając „nieżywy nie może otrzymać MC”. Tak przynajmniej zawsze opowiadał tą historię marszałek Sam Manekshaw, który był postacią bardzo malowniczą i z wielkim darem opowiadania fascynujących historii którym nie zupełnie można ufać. (Nie ma wątpliwości że Manekshaw był ciężko ranny w Burmie i dostał MC , ale nie koniecznie w tak barwnych okolicznościach).

    Przy okazji: we flocie Distinguished Service Cross jest równoważny Military Cross w wojskach lądowych. Lotnikom przyznaje się Distinguished Flying Cross. Krzyże są dla oficerów, reszta dostaje medale.

  3. ~PAK pisze:

    Tak, to rząd RP na uchodźstwie. Zapewne przyznawano i jednym i drugim, marynarze mieli tylko pretensje o to, że tak samo jak inni znosili trudy i mieli czasem większe sukcesy, ale nie to, tylko bliskość ofiar, było podstawą do przyznawania orderów.

  4. ~PAK pisze:

    @Torlinie,
    książka dobrze napisana — słusznie, że kiedyś popularna. Teraz też na to zasługuje, ale… czy nie zauważasz, że Romanowski, z perspektywy czasu, często myli fakty i przydałaby mu się redakcja naukowa? ;)

  5. ~Felicja pisze:

    pozycja godna uwagi i z pewnością warta poświęcania jej troszkę czasu, zgadzam się z PAK-iem koniecznie przydałaby mu się redakcja naukowa

  6. ~kurs pilarza pisze:

    Książka zdecydowanie godna polecenia. :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS