Wszystko już było…

Dodano 07/02/2014, w cytat, historia, przez autor

On the 12th of October 1770, in Rome, the brillant English scholar and musician Charles Burney met an elderly Neapolitan composer of operas, Rinaldo di Capua. [...] Burney reports part of their conversation, which was more than a little interest for us:
„He thinks composers have nothing to do now but to write themselves and others over again, and the only chance they have for obtaining the reputation of novelty and invention must arise either from the ignorance or want of memory in the public — as every thing both in melody and modulation that is worth doing has already been done over and over again. He confesses that tho’ he has written full as much as his neighbours yet out of all his works perhaps not above one new melody can be found, and as to modulation it mus be always the same to be pleasing. What has not been done is only the refuse of thousands, who have tired and rejected it, either as impracticable or as displeasing. The only chance a man has for introducing new modulation in songs is in a short 2nd part in order to fright the hearer back to the first, to which it serves as a fool by making it comparatively beautiful. [...]„

Charles Rosen, How to become immortal, w tomiku The Frontiers of Meaning, Kahn & Averill, 2009

—-
Dla czytelników nieanglojęzycznych przybliżone tłumaczenie:
12 października 1770 roku, w Rzymie, znakomity angielski uczony i muzyk Charles Burney spotkał starszego neapolitańskiego kompozytora oper, Rinaldo di Capuę. [...] Burney zrelacjonował część ich rozmowy, która jest dla nas interesująca:
„On sądzi, że kompozytorzy nie mając nic do roboty, poza przepisywaniem siebie i innych, wciąż i wciąż na nowo, a jedyna okazja do zdobycia opinii nowatorskości i pomysłowości musi wyrastać z ignorancji i braku pamięci u słuchaczy — jako że wszystko zarówno w melodii jak i modulacji, co warto robić, już po wielokroć robiono. Wyznaje, że choć napisał równie wiele, jak jego ziomkowie, wśród wszystkich jego dzieł nie można znaleźć zapewne ani jednej nowej melodii, ani jednej modulacji, które muszą być wciąż takie same, by się podobać. Jeśli czegoś nie dotąd zrobiono, to tylko dlatego, że zostało to porzucone przez tysiące, które próbowały i odrzuciły to, jako niepraktyczne lub nieprzyjemne. Jedyną szanse na wprowadzenie nowej modulacji do śpiewu, jest krótka druga część, gdzie [...] służy ona swoją brzydotą, by stworzyć wrażenie względnego piękna.”

 

12 Responses to Wszystko już było…

  1. ~Michał pisze:

    Cześć PAK.
    Nie mam aż tak dużej wiedzy o kompozytorach jak Ty, ale wierzę Ci na słowo.
    Pozdrawiam serdecznie i do się zapraszam.
    Michał

  2. ~PAK pisze:

    Myślałem, że to oczywiste, ale może rzeczywiście, nie dla każdego.
    Rinaldo di Capua twierdził, że nowatorstwo w muzyce to przeszłość w roku 1770.
    Wówczas:
    W.A. Mozart miał 14 lat.
    J. Haydn miał lat 38 i tworzył w stylu Sturm und Drang, ale najlepsze było przed nim.
    Beethoven miał się urodzić za kilka miesięcy.
    Schuberta, Chopina, Brahmsa, Wagnera, Brucknera, Verdiego, Rossiniego, Mendelssohna, Berlioza, Czajkowskiego, Wagnera, Mahlera… nie było jeszcze na świecie.
    Choć, oczywiście, znam takich, dla których muzyka skończyła się w roku 1759 ;)

  3. ~PAK pisze:

    Poprawka:
    Beethoven urodził się w grudniu 1770 roku, czyli niemal dwa miesiące po rozmowie Charlesa Burneya z Rinaldo di Capuą.

  4. ~Pati27 pisze:

    Bardzo interesujący blog. Będę częściej tu zaglądać.

  5. ~zeen pisze:

    Świat jest taki, jakim go odbieramy, znaczy Rinaldo di Capua miał rację :)

  6. ~Trovet pisze:

    Ciekawy blog, na pewno jeszcze go odwiedzę :-)
    Zazwyczaj słucham muzyki bardziej nowoczesnej, ale klasyki też czasem miło posłuchać :)

  7. ~a cappella pisze:

    Zależy, co dla kogo jest sednem muzyki. Jeśli harmonia (i kontrapunkt) – to wszyscy wiedzą, że w tej logice zabawa (w „rozwój”) kończy się na Bachu.
    (Ostatnio znów skądś, najprawdopodobniej z Dwójkowego eteru, doleciało mnie zdumienie impresjonistów nad geniuszem i odwagą harmoniczno-konstrukcyjną JSB…)
    Znam też osobiście kilku nieprzeciętnie bystrych (i doskonale wyedukowanych – teoretycznie oraz praktycznie – w dyscyplinie, o której mówimy) – którzy „cali się podpisują” pod tą logiką. Albo zmodyfikowaną – bo jaskółki pomysłów to jedno a zapanowanie ich w partyturach „mejnstrimowych” tudzież salach koncertowych – to drugie… zaś umasowienie, i to nawet w wersji pop – trzecie.

    …Ale trzeba dalej pchać ten wózek, nieprawdaż?… I interesy muszą się kręcić… :)

  8. ~PAK pisze:

    @Basia:
    To wszystko jest trochę bardziej złożone, bo i kończy się styl galant, wyjątkowo mało miejsca pozostawiający na kreatywność (właśnie ze względu na obawy o niezrozumienie i odrzucenie przez słuchaczy); i w znacznej mierze, ewolucja muzyki była zdolnością przyswajania tego co ‚źle brzmi’ by nadać muzycznej ekspresji nowe wymiary. (Do tego dochodziła ewolucja form, której w ogóle nie przewidywał Rinaldo di Capua.)

    Ale, że kompozytor nie liczy się z takimi zmianami? Przecież w 1770 roku muzyka była u progu zmian, które dla wielu były przełomowe, nie dlatego, że coś kończyły, ale że rozpoczynały. (Tu można dodać, że swoją najważniejszą książkę Charles Rosen napisał właśnie o stylu klasycznym — jego szczytowej formie, ale także narodzinach, o tym jak wśród dzieł stylu galant rodziły się nowe formy.) Klasycyzm, romantyzm — to wszystko miało nadejść, nawet nie wspominając o poszukiwaniach muzycznych XX i XXI wieku.

    Można dodać jeszcze, że Rosen notuje ten fragment na początku eseju pt. „Jak zostać nieśmiertelnym”, gdzie traktuje postrzeganie muzycznej wielkości za życia, biorąc za przykłady wiedeńskich klasyków. Pisze więc o trudnościach w zrozumieniu ich nowatorstwa, ale jednocześnie, bardzo szybkiego uznania dla ich wybitności. A przecież wszyscy trzej byli przykładem, że można zrobić w muzyce coś nowego tuż po roku 1770…

    PS.
    Oczywiście to wszystko wydało mi się ciekawe, bo też dzisiaj tak łatwo się mówi, że wszystko już było… To istota zarówno postmodernizmu, jak i ‚końca historii’… Choć wydaje się, że sława jednego i drugiego przebrzmiała, to nie pojawiły się na ich miejsce nowe idee.

  9. ~Allaway pisze:

    Może wielbicielką nie jestem ,ale od czasu do czasu lubię odwiedzić operę i wczuć się w tę muzykę.Dlatego też bardzo duże wrażenie zrobił na mnie ten wpis i będę tu zaglądać.

  10. ~polkrisss pisze:

    Muszę tu częściej zaglądać. Zapoznałem się z treścią z zaciekawieniem.

  11. Wpis faktycznie robi wrażenie.

  12. ~Klaudia pisze:

    Naprawdę, bardzo imponujące, robi wrażenie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS