Z kim ta wojna?

Dodano 19 października 2017, w Bez kategorii, przez autor

Pewien angielski podróżnik wspomniał reakcję, jakiej był świadkiem w stanicy kozackiej w Ałtaju (Semipałatyńsku), gdy „błękitna flaga” wciągnięta na maszt przez przybyłego tam konnego posłańca oraz hałas ryczących na alarm trąb przyniosły wiadomość o mobilizacji. Car tak kazał i Kozacy, z ich wyjątkowym powołaniem do służby wojskowej oraz tradycją, „palili się do walki z wrogiem”. Ale k t o był tym wrogiem? Nikt tego nie wiedział. Telegram informujący o mobilizacji nie zawierał żadnych szczegółów. Zaczęły się mnożyć plotki. Początkowo wszyscy sądzili, że wojna musi być z Chinami — „Rosja posunęła się za daleko w głąb Mongolii i Chiny wypowiedziały wojnę”. Później zaczęła krążyć inna pogłoska : „To Anglia, z Anglią”. Ten pogląd przeważał przez pewien czas.

Dopiero po czterech dnia coś jakby na kształt prawdy dotarło do nas i wtedy nikt w nią nie uwierzył.

Christopher Clark, Lunatycy. Jak Europa poszła na wojnę w roku 1914, tłum. Malwina Fideorek i Tomasz Fiedorek, Dialog, 2017; a cytowany jest S. Graham, Russia and the World, New York, 1915

 

3 Responses to Z kim ta wojna?

  1. ~a cappella pisze:

    Jakież prawdziwe. Jakież typowe/znamienne…

  2. ~Michał pisze:

    Cześć PAK.
    Wojna, to wojna, a Kozacy zwsze byli bitni i do wojek się rwali.
    Na szczęście teraz jest lepszy przepływ informacji, ale plotki i tak bedą, Taka już nasza kozacka natura.
    Pozdrawiam i do siebie zapraszam.
    Michał

  3. ~PAK pisze:

    @Basia:
    Trudno mi powiedzieć, na ile to typowe. Clark pisze o wybuchu I wojny światowej, z jednej strony jako konsekwencji długotrwałej polityki wielu państw, z drugiej jako jednak o czymś przypadkowym, bo na przeciwko siebie stanęli ludzi nie żywiący do siebie wrogości, a jedynie lęk przed wrogością — w tej wojnie wszyscy praktycznie uważali się za zmuszonych do obrony.

    @Michał:
    Nie wiem, czy przepływ informacji jest aż tak dobry. Ja nie rozumiem zwolenników PiS, oni nie rozumieją mnie (a nawet owo „oni” należałoby rozbić na bardzo różne poglądy i wizje). A to wszystko w jednym kraju, z jednym językiem, przy dość ograniczonej ofercie medialnej.
    Gdybym miał wskazać jakiś duży brak UE, to właśnie wskazałbym na fakt, jak mocno języki narodowe decydują o ograniczeniu debaty, zamknięciu się na inne wizje. Jak słabo więc ten przepływ wygląda. Owszem, może dzisiaj tacy „Kozacy” wiedzieliby z kim wojna, ale wcale nie wiedzieliby dlaczego, a raczej wiedzieliby tylko to, co pokazałaby im lokalna propaganda. I to mimo otwartych granic, braku cenzury i powszechnego nauczania języków obcych.
    Pozdrawiam i zerkam ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS