Mądrość (Bliskiego) Wschodu

Dodano 20 stycznia 2016, w Bez kategorii, przez autor

Powiedz im: połączcie wasze usiłowania, a ja będę działać z mojej strony, a potem zobaczymy.

Koran, Grupy (Surah az-Zumar), tłumaczenie Jana Murzy Tarak Buczackiego, Masterlab (edycja elektroniczna)

 

Cenzura

Dodano 20 grudnia 2015, w Bez kategorii, przez autor

Wreszcie wieczorem drugiego dnia dziesiątego miesiąca 1855 roku, w okresie Ansei, zaledwie cztery miesiące o tym, jak powstało pięć pierwszych grafik cyklu Stu widoków, nastąpiło trzęsienie ziemi w Edo. Jego siłę szacowano na 7 stopni w skali Richtera. Pod gruzami i w wyniku pożarów zginęło około 10 tysięcy osób. [...]

Przemysł drukarski natychmiast zareagował na katastrofę. Mówiło się, że Sakanaya zbił fortunę na grafikach wydawanych w tym czasie, jeszcze zanim zaangażował się w pierwszy duży projekt, czyli cykl Stu słynnych widoków Edo. Pojedyncze odbitki przedstawiające ostatnie wydarzenia, znane jako kawaraban — prototyp współczesnych gazet — sprzedawały się jak ciepłe bułeczki wśród mieszkańców Edo, którzy chcieli uzyskać informacje o zniszczeniach poszczególnych dzielnic i poznać przyczyny katastrofy — określane jako brak opieki lub złą wolę bóstw. Wiele grafik z tego okresu zawiera także ukryte aluzje polityczne, w ten sposób wydawcy obchodzili cenzurę. O tym jak delikatną kwestią było przedstawianie katastrofy, świadczył los trzytomowej ilustrowanej książki Opowieści o rzeczach widzianych i zasłyszanych w okresie Ansei (Ansei kenmonshi), która ukazała się w czwartym miesiącu 1856 roku. [...] Publikacja od razu stała się bestsellerem, a po miesiącu władze nałożyły duże kary pieniężne na wszystkich biorących udział w produkcji albumu (właściciela drewnianych klocków wygnano nawet z miasta), uznały bowiem, że publikacja jest aktem skierowanym przeciw rodowi Tokugawa, gdyż w złym świetle przedstawiono rząd, który według zasad konfucjanizmu działał zgodnie z naturą.

Melanie Trede, Edo. Widoki miasta. Między poezją wizualną a rzeczywistością wyidealizowaną, tłum. Edyta Tomczyk, w Hiroshige. Sto słynnych widoków Edo, Tashen, 2010

 

Przygody pana kompozytora

Dodano 30 października 2015, w Bez kategorii, przez autor

W latach dziewięćdziesiątych Strauss, wierzący głęboko w Ubermenscha, podzielał ogólny podziw dla kajzera. Nastawienie to zmieniło się pod wpływem osobistych doświadczeń w charakterze dyrygenta Berlińskiej Opery Królewskiej. Po przedstawieniu melodyjnego dzieła Webera Wolny strzelec, którym dyrygował, został wezwany przez oblicze cesarza. „A więc jest pan jeszcze jednym z tych nowoczesnych kompozytorów”, stwierdził kajzer. Strauss skłonił się. Wspominając o jednym ze współczesnych kompozytorów Schillingsie, którego dzieła słyszał, kajzer powiedział: „To wstrętne, nie ma w tym ani krzty melodii”. Strauss skłonił się i napomknął, że jest melodia, lecz często ukryta w polifonii. Kajzer zmarszczył brwi i orzekł: „Jest pan jednym z najgorszych”. Tym razem Strauss tylko się skłonił. „Cała nowoczesna muzyka jest bez wartości — powtórzył król-krytyk — nie ma w niej ani krzty melodii”. Strauss skłonił się. „Wolę Wolnego strzelca”, stwierdził zdecydowanie kajzer. Strauss ustąpił. „Wasza cesarska mość, ja także wolę Wolnego strzelca”, odpowiedział.

Barbara W. Tuchman, Wyniosła wieża, tłum. Janina Zawadzka, W.A.B., 2014

 

Dwa cytaty z Juliena Bendy

Dodano 2 września 2015, w Bez kategorii, przez autor

Doskonale wyraził to pewien prawdziwy klerk (Renan): „Ojczyzna jest sprawą ziemską; kto chce być aniołem, zawsze będzie kiepskim patriotą”.
***
Niech czytelnik zauważy, że nie zarzucamy chrześcijańskiemu kaznodziei, iż ma swój udział w wychwalaniu namiętności chwały i innych ziemskich pasji*. Zarzucamy mu raczej, że usiłuje nam wmówić, iż wychwalają je, wypełnia swoje posłannictwo. Nie żądamy wcale od chrześcijanina, by nie naruszał chrześcijańskiego prawa. Żądamy jedynie, by jeśli je narusza, wiedział, że to robi.
Julien Benda, Zdrada klerków, tłum. Marek J. Mosakowski, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, 2014

*) Julien Benda śledząc przejawy ‚zdrady klerków’ w latach 30-tych XX wieku, wskazuje tutaj na oddanie się wielu duchownych nacjonalizmowi (głównie francuskiemu, gdzie pisał, ale także niemieckiemu).

 

Przegrani

Dodano 2 sierpnia 2015, w Bez kategorii, przez autor

Przegrani zwykle uważają, że górują moralnie, kulturalnie nad zwycięzcami, że są od nich lepsi. Najwyraźniej my, ludzie, nie umiemy przegrywać, nie mamy tego w genach, nie potrafimy po prostu, zaakceptować klęski, przyjąć jej, nazwać i przeboleć, tylko przypisujemy ją knowaniom, spiskom i podłości tych, co nas pokonali. Sobie natomiast przyznajemy zwycięstwo natury moralnej, filozoficznej, religijnej — w każdym razie niewidzialnej. Ciekawą książkę poświęcił temu fenomenowi niemiecki historyk Wolfgang Schivelbusch (Die Kultur der Niederlage, albo, w przekładzie angielskim, The Culture of Defeat).

Adam Zagajewski w przedmowie do Kanonu. 154 wierszy Konstandinosa Kawafisa, wyd. KEW, 2014

 

Realizm realizmem, etyka etyką

Dodano 21 lipca 2015, w Bez kategorii, przez autor

Niegdyś przywódcy państw praktykowali realizm, lecz nie darzyli go szacunkiem. Ludwik XI, Karol V, Richelieu, Ludwik XIV nie rościli sobie pretensji, by ich działania uznawano za moralne. Znali moralność taką, jakiej nauczała Ewangelia, i nie zamierzali zmieniać jej rozumienia tylko dlatego, że jej nie stosowali. Łamali normy etyczne, ale koncepcje moralne pozostawały w stanie nienaruszonym — d l a t e g o  t e ż  m i m o  w s z y s t k i c h  p o p e ł n i a n y c h  p r z e z s i e b i e  a k t ó w  p r z e m o c y  w  n i c z y m  n i e  n a r u s z a l i  f u n d a m e n t ó w  c y w i l i z a c j i.

Julien Benda, Zdrada klerków, tłum. Marek J. Mosakowski, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, 2014

 

Demokracja

Dodano 12 czerwca 2015, w Bez kategorii, przez autor

Nie znajdziemy lepszej ilustracji tego fenomen niż legendarne opowiadanie o sporze doktrynalnym z końca pierwszego stulecia po Chr. pomiędzy Rabbim Eliezerem ben Hirkanem a jego towarzyszami. Kiedy Rabbi wyczerpał już swój zasób argumentów, a oni nadal nie byli przekonani, dokonał cudu — po to tylko, by się dowiedzieć, że podczas prawnej debaty nie ma miejsca na cuda. Wówczas wykrzyknął rozdrażniony: „Jeśli moje nauczanie jest właściwe, niech potwierdzi to głos z nieba!”. Na to niebiański głos oświadczył: „Co macie przeciwko Rabbiemu Eliezerowi? Przecież jego nauczanie jest właściwe”. Ta interwencja została jednak uznana za nieprzepisową, ponieważ w Biblii napisano, że do decyzji należy dochodzić większością głosów.

Geza Vermes, Jezus Żyd, Ewangelia w oczach historyka, tłum. Michał Romanek, Znak, 2003

 

A może, dla zmyłki, chować po prawej?

Dodano 29 maja 2015, w Bez kategorii, przez autor

Ukrycie płytkie i proste, preferowane przez kobiety. Typowym miejscem takiego ukrycia jest bieliźniarka (najczęściej na drugiej półce od góry, po lewej stronie, pod 4-6 sztuką bielizny, licząc od dołu).

Tadeusz Hanausek, Kryminalistyka. Zarys wykładu, (Wydanie 6 zaktualizował Maciej Szostak), Wolters Kluwer Polska, 2009

 

Przed wyborami (czyli zawsze)

Dodano 27 kwietnia 2015, w Bez kategorii, przez autor

The supreme art of politics is patent — to rob adversaries of their adherents and soliders, their programme and their catchwords*.

Ronald Syme, The Roman Revolution, Oxford University Press, 2002

—*) Tłum.: Najwyższą sztuką w polityce jest patent, jak okraść pomocników z ich zwolenników i żołnierzy, ich programów i haseł.

 

Gdzie się odziały statyczne randki?

Dodano 22 marca 2015, w Bez kategorii, przez autor

Fotografia znalazła zastosowanie detektywne w 1839 r., już w niespełna miesiąc po opatentowaniu jej oryginalnego wynalazku – L.J. Daugerre, twórca nowej techniki, otrzymał zlecenie na wykonanie zdjęcia z przebiegu randki, a zleceniodawcą była pewna dama, czująca się zdradzana przez partnera. Wynalazca sfotografował spotkanie, co miało miejsce na jednym z placów Paryża.

Trzeba jednak przyznać, że zadanie musiało nie być szczególnie trudne. Zważywszy bowiem, iż stosowany ówcześnie materiał światłoczuły wymagał czasu ekspozycji rzędu nawet kilkudziesięciu minut, możemy przyjąć, że przebieg krytycznej randki był mało dynamiczny, a jej uczestnicy nie zwracali szczególnej uwagi na otoczenie. Jak było naprawdę, zapewne nigdy się nie dowiemy, bo akta sprawy spłonęły wraz z archiwum sądowym w czasie bombardowania w toku wojny francusko-pruskiej.

Jerzy Konieczny, Fotografia w kryminalistyce, w Jan Widacki (red.), Kryminalistyka, C.H.Beck, 2012

 

  • RSS